Pierwsza część trylogii Irene Cao pt. ,,Widzę Cię" zawiodła moje oczekiwania.
Oczywiście czytałam już gorsze książki, ale niestety ta również mnie nie zachwyciła.
Piszą o tej trylogii, że to włoska odpowiedź na ,,Pięćdziesiąt twarzy Greya", jednak te dwie serie całkiem się od siebie różnią.
Grey jest bardziej perwersyjny, wręcz wulgarny. W ,,Widzę Cię" nie znajdziemy aż tak bardzo zobrazowanych scen.
Mimo że trylogia Irene Cao to erotyk, to opisy sytuacji zbliżeń są opisane w sposób odpowiedni dla różnych grup wiekowych. Sceny nie są wulgarne i wyuzdane. Ale mimo wszystko fabuła opowieści jest prawie taka sama jak w Grey'u, po pewnym czasie książka staje się przewidywalna.
Od początku czytanie jej troszkę mnie nudziło, ale z czasem czytało się lepiej.
Jeśli ktoś wybiera między czytaniem trylogii Irene Cao a ,,Grey'em" E.L. James, to zdecydowanie bardziej polecam to pierwsze.
Pod koniec książka wciąga i po skończeniu pierwszej części człowiek zastanawia się co wydarzy się w drugiej i chcę jak najszybciej zabrać się za czytanie ,,Słyszę Cię".
Po przeczytaniu drugiej części dam znać co o niej sądzę. Mam nadzieję, że sprosta moim oczekiwaniom.
Mimo, że historia Eleny i Leonarda jest bardzo podobna do perypetii Anastasii i Christiana, to historia pierwszej pary bardziej przypadła mi do gustu.
Zachęcam do sięgnięcia po ową książkę!
Ocena 6/10


